Mówi się o nich „polscy Rolling Stonesi”… I faktycznie – coś w tym jest. Choćby ze względu na źródła muzyki, żonglowanie stylami, konsekwencję. Ze względu na staż, pod względem którego coraz mniej mają równych. No i ze względu na skomplikowane, nie wolne od dramatów dzieje… Początki grupy sięgają 1973 roku, kiedy Beno i Adam Otrębowie, Paweł Berger i Aleksander Wojtasiak założyli grupę o nazwie Jam. W grudniu dołączył do nich wokalista, grający na harmonijce – Ryszard Riedel. Polska nazwa Dżem powstała zupełnym przypadkiem – kierującym ręką organizatorki jednego z koncertów, w roku 1974. Gitarzysta Jerzy Styczyński dołączył do zespołu w 1978 r. Pierwsze autorskie kompozycje Dżemu – autorstwa Ryśka Riedla i Leszka Falińskiego powstały pod koniec lat 70. To oni nalegali, by Dżem wziął udział w festiwalu w Jarocinie. Dżem oficjalnie nie wygrał konkursu, ale okazał się największym odkryciem imprezy.

W 1981 roku zespół grał na wielu festiwalach i przeglądach – w Jarocinie już jako gwiazda, na Rawie Blues, w czasie Folk – Blues Meeting, Rock na Wyspie, czy Rockowiska. Dżem zaczął również nagrywać. Spośród sesji dla radia, z pewnością najważniejsza jest ta, podczas której muzycy nagrali utwór „Paw” – pierwszy przebój Dżemu, i „Whisky” – utwór, który z czasem stał się największym przebojem w całych dziejach grupy. Singiel ukazał się w roku 1982, ale kolejny – „Dzień, w którym pękło niebo” / „Wokół sami lunatycy” dopiero dwa lata później. W 1984 opiekę menadżerską przejął nad grupą Marcin Jacobson i sytuacja Dżemu zmieniła się radykalnie. Przede wszystkim zespół naprawdę zaczął nagrywać coś więcej niż single, grupa w końcu rozpoczęła pracę nad debiutancką płytą. Najpierw ukazała się kaseta „Dżem,” nagrana w 1984 na żywo na świnoujskiej FAMIE (a od 1992 wznawiana na płytach jako „Dzień, w którym pękło niebo”). Natomiast nagrany i wydany w 1985 roku longplay „Cegła” to już ścisły kanon polskiego rocka, a przy okazji największy bestseller w dyskografii Dżemu.

W 1986 roku fragment występu grupy w Jarocinie został utrwalony w filmie „My Blood, Your Blood”. Ukazała się również płyta „Absolutely Live” – zapis koncertu w krakowskim Teatrze STU. Niestety w tamtym okresie wokalista zespołu popadł w narkotyki i zaczął opuszczać niektóre koncerty. Dlatego w roku 1987 Dżem wyjątkowo często występował bez Riedla, za to z Ireneuszem Dudkiem, Moniką Adamowską i – przede wszystkim – z Tadeuszem Nalepą. Pomimo tych problemów w latach 1987 i 88 pojawiły się dwie płyty Dżemu z Ryśkiem – „Zemsta nietoperzy” i „Tzw. przeboje – całkiem Live”. W 1989 roku ukazała się płyta – „Najemnik”, na której znalazły się utwory takie jak „Modlitwa III” i „Wehikuł Czasu”. 24 czerwca 89, dał w katowickim Spodku wielki koncert z okazji swego dziesięciolecia. Koncert otworzył cykl urodzinowych imprez w Spodku, ale zamknął współpracę Dżemu z Marcinem Jacobsonem. Nowym menadżerem grupy został (i jest nim do dziś!) Leszek Martinek.

W 1991 roku ukazał się album „Detox,” na którym znajduje się dramatyczny „List do M.” i hippisowski „Sen o Victorii”, a także oparty na świetnym riffie gitary „Jak malowany ptak”. W tym samym czasie pojawiła się płyta „The Singles”, która stanowiła zbiór nagrań ze wszystkich małych płyt. W październiku 1993 roku zespół nagrał płytę Autsajder. To ostatni album z premierowymi utworami grupy, na którym zaśpiewał R. Riedel. Problemy z nałogiem narkotykowym spowodowały, że wokalista przestał zajmować się regularnie pracą. W 1994 zdrowie Ryszarda Riedla było już bardzo złe… Zmarł 30 lipca. Przyszłość Dżemu była wtedy bardzo niepewna.

Od 1995 roku nowym wokalistą zespołu został Jacek Dewódzki. Dewódzki zaczął od nagrania albumu „Kilka zdartych płyt”, przyczyniając się do przestawienia Dżemu na nowe, hardrockowe tory (choć głównymi wizytówkami płyty okazały się ballady „Zapal świeczkę” i „Dzikość mego serca”). Nowy wokalista prawdziwy chrzest przeszedł w Spodku uczestnicząc – obok jedenaściorga gwiazd polskiej sceny (m.in. Jakubowicz, Ostrowskiej, Nalepy, Czesława Niemena, Wojciecha Waglewskiego, Krystyny Prońko) – w koncercie zorganizowanym w wigilię pierwszej rocznicy śmierci Riedla, który to koncert został udokumentowany aż trzypłytowym albumem „List do R. na 12 głosów”. Odnowiony Dżem zadomowił się w klubach, amfiteatrach i na festiwalach (takich jak Przystanek Woodstock czy Węgorzewo). Powrót przypieczętował w 1997 album „Pod wiatr” (z koncertowym przebojem „To tylko dwa piwa”). Wyjątkowy – zresztą nie tylko w skali drugiej połowy lat 90. – okazał się rok 1998. Dżem poprzedzał na stadionie w Chorzowie samych Rolling Stonesów, dał też cykl koncertów – prekursorski w polskich warunkach – z orkiestrą i chórem w przearanżowanym repertuarze własnym.

Płyta „Być albo mieć” okazała się pożegnaniem z Dżemem Dewódzkiego. Bo pojawił się ktoś, kto formułę mógł odświeżyć – Maciej Balcar. Pierwszy duży koncert Dżemu z Balcarem miał miejsce na Tyskim Festiwalu Muzycznym im. Ryśka Riedla – imprezie, która w nowym wieku stała się rokrocznym festiwalem Dżemu. Muzycy zwlekali z wydaniem nowej płyty, choć ciągle podsyłali do sklepów nowe tytuły. A to składankę „Złoty paw” z popularnej serii Złota Kolekcja. A to DVD „Przystanek Woodstock 2003” i „Przystanek Woodstock 2004”, których tytuły mówią wszystko. A to wznowienia starych albumów. W lecie 2004 grupa zagrała pierwszy koncert w Wielkiej Brytanii, a wkrótce potem wyszła płyta z nowym materiałem – „2004”, na którym pojawił się nowy przebój zespołu – „Do kołyski”. Zwłokę z wydaniem „2004” spowodowały kłopoty zdrowotne muzyków, które do szpitala sprowadziły najpierw B. Otrębę, a później Balcara. 27 stycznia 2005 roku, w wypadku samochodowym zginął jeden z założycieli grupy – Paweł Berger.


Pierwszym poważnym zadaniem składu z nowym klawiszowcem Januszem Borzuckim był cykl koncertów promujących wejście na ekrany „Skazanego na bluesa” – jedynego filmu fabularnego o polskim muzyku rockowym, Ryszardzie Riedlu rzecz jasna. Drugim okazał się koncert w Zabrzu dokładnie w pierwszą rocznicę wypadku i oczywiście poświęcony pamięci Bergera. Byli na tym koncercie goście śpiewający – Jacek Dewódzki i Sebastian Riedel, a także grający na różnych instrumentach klawiszowych – m.in. Rafał Rękosiewicz, Krzysztof Głuch, Wojciech Karolak, no i sam Józef Skrzek. W ten sposób Dżem nabrał wyjątkowego, klawiszowego smaku, a jego współtwórca został uhonorowany nie tylko koncertem, ale i jego płytowym zapisem pt. „Pamięci Pawła Bergera”. Kolejne wyjątkowe koncerty miały miejsce w sierpniu 2008 w Gdyni i maju 2010 w Warszawie, gdzie Dżem wystąpił przed Erikiem Claptonem i przed AC/DC. Ale jeszcze ważniejszy koncert wypadł w październiku 2009, kiedy grupa święciła swoje trzydziestolecie, udokumentowane wydawnictwem „30 urodziny”.

W roku 2010 zespół nagrał i wydał długo oczekiwaną, drugą studyjną płytę z Balcarem (i pierwszą z Borzuckim) – „Muzę”. I właśnie tu po raz pierwszy tak naprawdę powiódł się zapowiadany bodaj od „Pod wiatr” powrót do dawnych klimatów – jak „Do przodu” i „Nie patrz tak na mnie”. „Muza” to również triumfalny debiut kompozytorski Szczerbińskiego w postaci „Partyzanta”, no i „Strach” – dowód, że Dżem ciągle stać na nowe Wielkie Utwory. Choć pamięć o starych Wielkich Utworach nie przemija. Zwłaszcza, że podsyciły ją koncertowe DVD: „1979-1994” z lat dawnych i „Symfonicznie” z lat niedawnych oraz wieńczące okres wypasionych boxów wideo-audio „35 urodziny”. Ostatni z nich to ślad po kolejnym wielkim benefisie urodzinowym zespołu – w Chorzowie w 2014. Dżem zaprosił rekordową ilość gości, wśród których znalazł się mistrz gitary Coco Montoya i skrzypek Jan Gałach – wówczas wręcz stały współpracownik grupy.

W roku 2016 Dżem wrócił – po 23 latach nieobecności – na Rawę Blues. Ostatnimi czasy większość najważniejszych koncertów grał na Śląsku, bo trzeba doliczyć jeszcze te tyskie – wprawdzie od 2015 już nie na festiwalu imienia swego najsłynniejszego wokalisty, lecz w ramach dobrze rokującej imprezy Rock Na Plaży, którą można uznać za wydanie odświeżone tamtego festiwalu. W każdym razie Dżem nadal ma swój festiwal. Ale występuje oczywiście nie tylko na własnej ziemi. W 2015 r. zagrał w Warszawie support przed Lynyrd Skynyrd. Po kilkuletniej pauzie muzycy zaczęli też przymierzyć się do nowych utworów… Bo mimo że przeszłość to dla weteranów rzecz bardzo ważna, nasi weterani ciągle jeszcze mają plany na przyszłość. Obecny skład DŻEMU to grający od początku Adam Otręba, Beno Otręba, Jerzy Styczyński, solista Maciej Balcar, Zbyszek Szczerbiński, Janusz Borzucki i duch Ryśka Riedla, który jest wszechobecny na koncercie.